Kto nie widział krasnali wrocławskich? Moja szybka wizyta w mieście stu mostów.
Krasnale – uzależniająca zabawa w chowanego
Wrocławskie krasnale są dosłownie na każdym kroku! Ukryte w najmniej oczekiwanych zakamarkach, sprawiają, że spacer po rynku zamienia się w prawdziwe polowanie. Wystarczy, że „klikniecie” zdjęcie jednemu, a od razu chcecie znaleźć kolejnego i następnego... To naprawdę wciąga!
Krótka historia małych mieszkańców
Zastanawialiście się kiedyś, skąd one się tam wzięły? To nie tylko ozdoba, ale kawał historii:
Lata 80. XX wieku: Wszystko zaczęło się od graffiti i happeningów Pomarańczowej Alternatywy, która w pokojowy i prześmiewczy sposób walczyła z systemem komunistycznym.
Sierpień 2005: Po latach zapomnienia, rzeźbiarz Tomasz Moczek ustawił pierwszych pięć figurek. Od tego czasu ich liczba stale rośnie!
Nie tylko krasnale – co warto zobaczyć na starówce?
Choć to małe ludki skradły moje serce, wrocławski rynek ma do zaoferowania znacznie więcej. Jeśli lubicie architekturę, zachwycą Was przepięknie odrestaurowane kamienice – to idealne obiekty do łapania w obiektyw aparatu.
Perła gotyku: Bazylika św. Elżbiety
Kolejnym punktem obowiązkowym jest Katedra św. Elżbiety Węgierskiej (zwana też Farą Elżbietańską lub kościołem garnizonowym). Ta monumentalna, gotycka świątynia z wieżą o wysokości ponad 91 metrów robi niesamowite wrażenie.
Warto zajrzeć do środka, by podziwiać:
Niesamowite rzeźby i zdobienia bazyliki.
Mauzoleum Pamięci Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej.
Kościół znajduje się tuż przy narożniku rynku, otoczony klimatycznymi uliczkami: Kiełbaśniczą, Odrzańską i św. Mikołaja.
Sentymentalna podróż w czasie, czyli wystawa z PRL-u
Spacerując wrocławskimi uliczkami, przeżyłam też mały szok – w pozytywnym tego słowa znaczeniu! Mój wzrok przykuła wystawa w jednej z cukierni... Wyglądała, jakby była żywcem wyjęta z czasów PRL-u.
Dokładnie takie wystawy pamiętam z mojego dzieciństwa! Ten widok był niezwykle urokliwy i, nie skłamię mówiąc, że na moment kompletnie przeniosła mnie w czasie. To niesamowite, jak jeden detal, odpowiednio zaaranżowana witryna i zapach ciasta potrafią przywołać wspomnienia sprzed lat. Jeśli lubicie takie klimaty, Wrocław potrafi zaskoczyć na każdym kroku!
Wrocław – miasto, do którego wrócę!
Mój krótki pobyt to była tylko namiastka tego, co oferuje stolica Dolnego Śląska. Już planuję kolejny, tym razem pełny weekend we Wrocławiu, by zwiedzić wszystko, co się da. Mam nadzieję, że te kilka zdjęć i wspomnień zachęci Was do własnej podróży!
A Wy? Macie swojego ulubionego wrocławskiego krasnala?
Zapraszam Was również na mój Facebook oraz Instagram, gdzie znajdziecie jeszcze więcej kadrów z moich podróży!













Komentarze
Prześlij komentarz