W drodze na Makarską...
Czechy przejechaliśmy w miarę szybko. Najgorzej było w Austrii, szczególnie podczas przejazdu przez Wiedeń, gdzie trafiliśmy na liczne remonty dróg. Jak widać, to nie tylko nasza zmora! ;-)
Chorwackie autostrady i widoki
Gdy wjechaliśmy do Chorwacji, było już tylko „z górki”. Drogi idealne i prawie puste. Krajobraz zapierający dech w piersiach i masa tuneli... Przy tak górzystym terenie to ogromne udogodnienie dla podróżujących. Tunele nie są dodatkowo płatne – opłata jest wliczona w cenę przejazdu autostradą (tak mniemam). Przez całą drogę co jakiś czas zza gór wyłaniało się morze. Widoki, jak już wspomniałam, cudne!
Autostrada czy drogi lokalne?
Można oczywiście jechać bocznymi drogami, omijając autostrady. Wtedy zaoszczędzimy i zobaczymy jeszcze piękniejsze krajobrazy. Jest jednak pewien haczyk: jadąc przez miasteczka, musimy najpierw wjechać na górę, a potem z niej zjechać. Wiąże się to z dłuższą trasą i ciągłą jazdą po serpentynach, co u niektórych może spowodować zawroty głowy (tak jak u mnie ;-).
Co prawda widoki są wtedy oszałamiające, a ogrom gór wręcz przytłacza, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Skąd to wiem? Postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na nocleg w małym, urokliwym miasteczku. Padło na Senj.
Miejscowość jest niewielka, ale ma swój klimat... ale o tym opowiem Wam w następnym wpisie! ;-)









Komentarze
Prześlij komentarz